Przejdź do treści głównej
Strona główna - Miejsca - Jaśliska

Jaśliska

Bieszczady i Beskid Niski od lat przyciągają filmowców. O ile jednak Lesko i Rymanów jeszcze w 1958 roku witały Bogusza Bilewskiego wraz z ekipą pierwszego polskiego westernu „Rancho Texas”, a dziesięć lat później Lutowiska i okolice zamieniły się w Raszków i Chreptiów, goszcząc „Małego rycerza” i Baśkę z niezapomnianego „Pana Wołodyjowskiego”, o tyle Jaśliska długo znajdowały poza filmowymi szlakami. Za to obecnie wieś nazywana jest podkarpackim Hollywood, bo kolejne ekipy filmowe goszczą tu chętnie i często. Przyciąga je nie tylko wyjątkowy krajobraz i przyroda, ale również nieśpieszny rytm życia oraz życzliwość mieszkańców. Co łączy Roberta Więckiewicza, Macieja Stuhra, Mateusza Kościukiewicza, Bartosza Bielenię i Leszka Lichotę, a także Małgorzatę Szumowską, Dariusza Jabłońskiego i Jana Komasę? Wszyscy oni tworzyli i zakochali się w Jaśliskach.

Po raz pierwszy filmowcy pojawili się w Jaśliskach w 1988 roku, gdy Henryk Kluba nakręcił tu kilka scen do „Gwiazdy Piołun” – filmowej opowieści inspirowanej ostatnimi miesiącami życia Stanisława Ignacego Witkiewicza i Czesławy Oknińskiej. Dom, w którym umieszczono wtedy posterunek policji, od lat znajduje się w sanockim skansenie, ale najstarsi mieszkańcy potrafią jeszcze wskazać fragment ogrodzenia, który został wówczas zarejestrowany na filmowej taśmie. W pamięci widzów pozostały do dziś kreacje aktorskie takich legend polskiego kina jak: Tadeusz Huk, Zofia Rysiówna, Leon Niemczyk i Katarzyna Bargiełowska, a ze szczególnym sentymentem widzowie z Podkarpacia wspominają role aktorów wywodzących się z Rzeszowa – Zdzisława Kozienia i Ignacego Machowskiego.

Na początku XXI wieku w okolice Jaślisk zawitał Sławomir Shuty (właśc. Sławomir Mateja) – związany z Krakowem jeden z najbardziej oryginalnych polskich pisarzy i artystów intermedialnych po roku 2000, określany mianem „proroka antykonsumpcji”. Jego filmowy debiut, niezależna produkcja fabularna „Luna” (2006), łączył w sobie oniryczną atmosferę z elementami kina drogi, horroru oraz filmu obyczajowego. Reżyser, używający w tym przypadku jeszcze innego pseudonimu (Cyrk Shuty), pokazał na ekranie między innymi Posadę Jaśliską, Wolę Niżną oraz Moszczaniec.

Same Jaśliska sfilmował rok później Dariusz Jabłoński, urzeczony prozą Andrzeja Stasiuka i jego „Opowieściami galicyjskimi”. Ku swemu zdziwieniu reżyser odkrył, że znani mu z lektury bohaterowie są tutaj na wyciągnięcie ręki. Mieszkańcy wsi stworzyli w jego opowieści nader barwny drugi i trzeci plan, cierpliwie znosząc kręcone nawet po kilkadziesiąt razy duble. W „Winie truskawkowym” (2007) Dariusz Jabłoński sportretował mieszkańców Beskidu Niskiego z dużym ciepłem i zrozumieniem, osładzając ich trudne życie w popegeerowskiej rzeczywistości odrobiną magicznego realizmu i truskawkowym „znieczuleniem”. Sami filmowcy też zostali tu przyjęci nadzwyczaj życzliwie, a aktorzy, zanim skradli serca widzów, najpierw skradli serca jaśliszczan. W pamięć mieszkańców zapadli zarówno młody Maciej Stuhr – jako Janek traktorzysta, kochliwy Robert Więckiewicz, żywiołowa Słowaczka Zuzana Fialová i melancholijny Czech Jiří Macháček. Nawiązane relacje okazały się tak bliskie, że w Jaśliskach, w których przecież nie ma kina, odbyła się uroczysta premiera „Wina truskawkowego” – projekcja miała miejsce na rynku. Jiří Macháček żartował wtedy: „Wszyscy mówią, że to ja byłem głównym bohaterem filmu. A był nim tak naprawdę Franek [jeden z mieszkańców] i jego trójkołowiec”.  Niebawem obraz Jabłońskiego zaczął być określany mianem kultowego, a rynek, bar Czeremcha (filmowa Galicja) oraz wodospad w Iwli, znajdujący się w dolinie, która od czasów II wojny światowej zwana jest „Doliną Śmierci”, stały się obiektem wycieczek miłośników filmu.

W kolejnych latach do Jaślisk zawitały na krótko ekipy „Wołynia” (2016) Wojtka Smarzowskiego oraz czarnej komedii w koprodukcji polsko-francusko-belgijskiej „Wielkie zimno” (2017) z samym Jean-Pierre’em Bacrim. Na nieco dłużej zatrzymała się tu natomiast Małgorzata Szumowska kręcąca „Twarz” (2017) z Mateuszem Kościukiewiczem w roli głównej. Jej film nie jest pogodny i nie napawa nadzieją, to raczej obraz zmuszający do krytycznej refleksji nad kondycją współczesnego polskiego społeczeństwa. Reżyserka wykorzystała w swojej opowieści miejsca mało charakterystyczne – żeby znaleźć te lokalizacje, trzeba się nieco natrudzić.

Z Wojciechem Smarzowskim i Małgorzatą Szumowską pracował scenograf Marek Zawierucha, który niebawem przywiózł do Jaślisk Jana Komasę. W malowniczo położonej w dolinie i otoczonej wzgórzami wsi, reżyser zobaczył plan idealny dla obsypanego później nagrodami filmu „Boże Ciało” (2019). Jest to historia ludzi, którzy doświadczając cierpienia, ulegają pokusie szukania winnych, nawet za cenę pogardy i nienawiści. Na ich drodze staje młody chłopak, który przywdziewając sutannę katolickiego księdza, próbuje odbudować wspólnotę mieszkańców filmowego miasteczka. Wcielający się w rolę udawanego księdza Bartosz Bielenia to prawdziwe odkrycie tego obrazu: charyzmatyczny aktor, który ma w sobie jednocześnie i diabła, i anioła. Wspaniałą kreację stworzyła w tym obrazie także Eliza Rycembel, szczególnie zapadającą sceną z jej udziałem jest ta, w której na stadionie w Jaśliskach wykonuje utwór „Lipka”. Opowieść, która wydarzyć mogłaby się wszędzie, dzieje się właśnie w Jaśliskach, a nominacja do Oskara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego sprawiła, że położoną w Beskidzie Niskim wieś i jej mieszkańców, znów licznie statystujących, mógł zobaczyć niemal cały świat.

W 2022 roku także aktor i dokumentalista Marcin Janos Krawczyk zdecydował się właśnie w Jaśliskach umieścić akcję swojego fabularnego debiutu. Bohaterem filmu „Wróbel” jest uzależniony od alkoholu mężczyzna (Dariusz Toczek), który wraz z propozycją zagrania filmowego epizodu odzyskuje nadzieję na wyjście z nałogu i odbudowę relacji z rodziną. W tej opowieści czułość dla ludzkich słabości łączy się ze świadomością trudności związanych z wychodzeniem z kryzysu alkoholizmu i bezdomności.

Jaśliska urzekły również polsko-australijską reżyserkę i scenarzystkę Annikę Glac, która latem 2025 roku we wsi oraz w jej okolicach realizowała zdjęcia do filmu „Nieskończone nagranie”. Jego bohaterka, ceniona nauczycielka gry na fortepianie, dowiaduje się, że umiera jej ojciec - człowiek, o którym chciała zapomnieć. Gdy przyjeżdża do rodzinnej miejscowości zastaje na miejscu człowieka, którego ledwie rozpoznaje, oraz szafkę pełną kaset magnetofonowych ze starymi domowymi nagraniami. Słuchając ich zaczyna rozumieć, że historia jej rodziny, na której zbudowała swoje życie, nie jest prawdziwa. Główną rolę kreuje w tym filmie Katarzyna Mazurek, a w obsadzie znaleźli się między innymi, znani z „Wina truskawkowego”, aktor Lech Łotocki oraz statysta i konstruktor trójkołowego motorka jaśliczanin Franciszek Farbaniec.

Ilu mieszkańców Jaślisk to aktorzy, statyści albo osoby współpracujące z ekipami filmowymi? Jedna piąta? Jedna trzecia? Prawie wszyscy? Zależy, jak liczyć, oraz czy poza ludźmi uwzględniać także zwierzęta (tak, i one wielokrotnie statystowały w filmowych produkcjach!). Niezależnie od przyjętej metodologii intensywność filmowego życia w przeliczeniu na metr kwadratowy prawdopodobnie jest tu największa w Polsce, stąd zupełnie nie dziwi, że określenie „podkarpackie Hollywood” tak dobrze się przyjęło. Robiąc we wsi zakupy, rezerwując noclegi albo zagadując przypadkowych przechodniów istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że natrafimy na kogoś, kto szczegółowo i z własnego doświadczenia opowie nam o kulisach filmowych planów. A miejsca? I one okażą się znajome. Kojarzymy je z małych oraz dużych ekranów, a w Jaśliskach możemy im przyjrzeć się z bliska, mamy je wręcz na wyciągnięcie ręki.

Czy poznaliśmy już wszystkie filmowe twarze Jaślisk? Oby nie, bo to miejsce i jego mieszkańcy mają w sobie wyjątkowy walor fotogeniczności oraz przyciągania najlepszych twórców polskiego (i nie tylko) kina. Niech ta dobra passa trwa jak najdłużej!

Tekst: dr Grażyna Bochenek

Grawitacja kamery jest niedefiniowalna. Rozmowa Grażyny Bochenek z Markiem i Sebastianem Szałajami, mieszkańcami Jaślisk

Z archiwum Telewizji Polskiej

Z archiwum Telewizji Polskiej